#durczokgate, czyli zakład z Mediafunem - a Wy co myślicie?
Maciek wrzucił dziś na bloga baaardzo gorący i kontrowersyjny temat, o którym pisze tutaj. Nie będę opowiadać czego temat dotyczy, bo albo większość z Was miała już przyjemność zapoznać się z nim na blogu mediafun, albo po prostu zerknijcie na video poniżej.
Założyłem się z Maćkiem o butelkę dobrego whiskey, twierdząc że cała akcja to reżyserowany buzz “na życzenie” TVN-u. Czy mam rację? Okaże się. Dlaczego twierdzę tak a nie inaczej?
Po pierwsze nie wydaje mi się, żeby brudny stół był aż tak wielkim problemem żeby pan Durczok musiał wku***ać się od dwóch dni. Nie wiem jakie zwyczaje panują w studio TVN24, ale żeby “od dwóch dni nie można było się doprosić”? Nie, nie kupuję tego :)
Po drugie Durczok zdecydowanie nadużywa przekleństw w mało naturalny sposób… dodatkowo pani poprawiająca makijaż, nadająca nagraniu ton “zakulisowego” też budzi we mnie wątpliwości.
Jak myślicie? Kto wygra zakład?
edit: postanowiłem pobawić się w detektywa i rozłożyć troszeczkę ten film…
- - kamera na samym początku robi zoom dokładnie w momencie kiedy prowadzący ma zacząć mówić “niezapowiedzianą” kwestię
- - “To dobrze, że mnie słuchasz” - standardowy tekst z filmów i reklam, kiedy osoba którą oglądamy mówi “za dwóch” żeby widz zorientował się co dzieje się po drugiej stronie słuchawki
- - pani poprawiająca makijaż… no comment
- - “Stół upier***ony od dwóch dni”? Wierzyć się nie chce….
- - “Trzeba po prostu powiedzieć Wolanowi że ma załatwić tak, żeby tu k**** się ktoś pojawił i to wyczyścił” - ekhm… to może jeszcze telefon do prezesa Waltera żeby kogoś przysłał? hmm?
- - tekst z 4 milionami ludzi przed telewizorem mega sztuczny… “jakby ktoś nie wiedział to ogląda nas tyyyyyle osób” :)

