Polec.to - polecaj i odradzaj
Pod koniec czerwca tego roku trafiłem na fajny, zachodni serwis Blippr.com, o którym pisałem »tutaj. Użytkownik o nicku Szymon napisał wtedy w komentarzu “no to czekamy teraz na polskiego klona ;)“. Niby uwaga uszczypliwa, ale że Blippr przypadł mi do gustu, po cichu liczyłem, że może polskiego (udanego) klona się jednak doczekam. I prawie się doczekałem.
Niestety tylko prawie, bo Polec.to (serwis, z którym najbardziej kojarzy mi się właśnie Blippr) nie jest już tak udanym klonem. O ile klonem w ogóle miał zamiar być, bo idea Blippr’a opiera się na mikro-recenzjach, krótkich opiniach użytkowników (do 160 znaków), na temat książek, muzyki, gier i filmów. Te same obszary naszych zainteresowań i wolnego czasu chce wprawdzie recenzować także Polec.to, jednak robi to - moim zdaniem - w mniej fajny sposób. Mamy co prawda bazę (narazie ubogą no ale dajmy czas userom) opiniowanych przedmiotów, możliwość polecania i odradzania, komentowania i podglądu ostatniej aktywności użytkowników, jednak czegoś mi tu brakuje.
Sam pomysł jest fajny i na pewno odróżnia się od typowych serwisów konsumenckich, gdzie dodajemy opinie o wszelakich produktach począwszy od suszarek, na brzoskwiniowym płynie do kąpieli kończąc i tych, które chcą nam sugerować najfajniejsze produkty, jakie możemy sprezentować rodzinie i znajomym. Polec.to jest tutaj pewną świeżą jakością, a raczej byłoby gdyby nie popełniono kilku małych błędów na starcie…
O czym mówię? Przede wszystkim w Blippr podoba mi się prostota i szybkość co swoje odbicie ma przede wszystkim w ograniczeniu długości recenzji do 160 znaków. Z tego co zdąrzyłem zauważyć, w Polec.to takich ograniczeń nie ma. Co prawda każdy kto chce może skomentować film czy książkę dwoma zdaniami, ale idę o zakład, że nie zabraknie osób które zechcą napisać recenzję nowej płyty na kilka tysięcy znaków. Zgadza się - planem Polec.to może być oczywiście pozyskiwanie takich pół-długich recenzji, aby “było co czytać” ale osobiście liczyłem, że jeśli już ktoś wprowadzi ten pomysł do “polskiej sieci” to będę mógł pobawić się nim tak, jak Blippr’em.
Od strony czysto funkcjonalnej muszę wytknąć kilka błędów. Przede wszystkim po zalogowaniu ze strony głównej powinno zniknąć powitanie i opis serwisu, a zamiast tego w jakiś mądry sposób przedstawić to co znajdujemy… na samym dole, czyli kluczową część Polec.to - kategorie produktów (przenieść tam ostatnią aktywność użytkowników albo wylistować ostatnio polecane w danych kategoriach). Jeśli już wejdziemy w daną kategorię każdy z trzech przycisków przy danej pozycji (poleć, odradź i skomentuj) twardo kierują nas na stronę opisu, nie zliczając nawet naszego głosu jeśli klikniemy na “poleć”..
Wydaje mi się, że twórcy mają jakiś pomysł na to co robią i przy niewielkich poprawkach, wysłuchaniu uwag użytkowników i weryfikacji projektu pod kątem lenistwa Polaków udałoby się stworzyć taką polską platformę do mini-recenzji (nie, nie potrzebuję kolejnej bazy żmudnych i nudnych recenzji), która byłaby nawet w stanie wypracować sobie ciekawy model biznesowy (np. szybka opcja zakupu w Merlin czy Empik).
Oceń ten Start-up!


November 25th, 2008 at 7:28 pm
Witam i od razu dziękuje za uwagi nt serwisu :)
Serwis nie miał być klonem Blippr bo … bo prawdę mówiąc, nie używałem nie używałem nigdy żadnych serwisów z serii -er (blippter, twiterr) poza flickr ;-)
Portal dopiero co wystartował - wersja “open beta”, której tak nie nazywam, bo przejadło mi się to określenie w sieci widoczna jest od wczoraj.
Oczywiście błędy są, bo nic nie jest doskonałe, ale dzięki uwagom użytkowników na pewno dużo rzeczy zostanie usprawnione ;-)
Pozdrawiam,
BTM
November 25th, 2008 at 11:01 pm
oco chodzi ze spamowiamiem innych ludzi przez te wszystkie (twiaflaksglhgasdg)-er’y ??
November 25th, 2008 at 11:03 pm
hh, rozwiń to jakoś bo nie wiem o co pytasz :)
November 26th, 2008 at 7:03 pm
Chodziło mi o genezę i fenomen twittera i innych podobnych. Czy naprawdę ludzie w obecnych czasach nie maja czasu/chęci/nie umieją pisać ‘zwyklych’ wpisow na zwyklych blogach? Czy może twitter odnosi taki gigantyczny sukces dlatego ze nikt naszych blogowych wypocin i tak w sumie nie przeczyta.. a jak są w formie smsa to ktoś na nie zwróci uwagę..? Czy naprawde jestesmy tak samotni (samotni w sieci? zyciu?) ze niemamy do kogo wyslać najzwyklejszego sms i zamiast tego musimy publikowac wpisy w smsowej formie w sieci? Spamować junk-wpisami o niczym i o wszystkim wszystkich znajomych, tylko dlatego zeby pokazac ‘patrzcie jak sie lansuje na twitwiterze! patrzcie jaki jestem fajny!’! Wszystkie moje nic nie warte 150 znakowe wpisy nareszcie razem na moim super twiterowym profilu! Stawiam na to że moda na twitter przeminie, ..(chociaz pewnie nie jeden tak mówił) i przeminie dość spektakularnie, tak jak się zaczęła.
November 26th, 2008 at 7:11 pm
Cytat z http://interaktywnie.com/blog/276-poradnik–napompuj-i-wywal.html
“#
# Załóż bloga o niczym i o wszystkim, wklejaj linki i filmy na blipie. Im więcej wokół siebie „zasiejesz propagandy”, tym sławniejszy się staniesz. Może zarobisz na reklamie, a jak nie – zawsze możesz wystąpić na jakimś kongresie lub wygłosić prelekcję, poobracać się gronie podobnych tobie celebrytów. GL i blogosfera pokocha Cię lub znienawidzi. Tego nigdy nie wiesz. Jeśli jesteś „za cienki w uszach” na prowadzenie bloga, zacznij udzielać się w mediach, nawet jeśli niczego nie dokonałeś. Pisz wpisy na blogach a jak nie masz polotu… wystarczą zgryżliwe komentarze. W końcu nie jest trudno „być znanym z tego że jest się znanym” – vide Jola Rutowicz i inne tego typu zjawiska.”
Lansujmy sie 150 znakami!! :)
November 26th, 2008 at 7:46 pm
hh: nie wierzę, że faktycznie myślisz tak, jak piszesz. Gdyby tak było - cóż, oznaczałoby że mierzysz wszystkich jedną miarą. Jasne, że są ludzie prowadzący blogi/piszący komentarze/klepiący posty na forum itp. tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę, pokazać jacy są “trendy”. Ale jestem przekonana, że wiele osób robi to, bo chce się z kimś podzielić swoimi opiniami, wyrazić własne zdanie na jakiś temat, polemizować z ocenami innych. Zresztą przecież to samo “przerabiamy” także w życiu. Mało to wokół nas osób, które choć nie mają niczego sensownego do powiedzenia, robią wokół siebie szum? Chcą się pokazać? W tym przypadku chyba na jedno wychodzi - czy to bezmyślne klepanie “150 znaków” w sieci, czy wygłaszanie idiotycznych przemówień na korytarzu polibudy ;) Są ludzie i ludzie ;)
December 7th, 2008 at 1:29 pm
[...] opisywałem szerzej w tym miejscu. Użytkownicy serwisu mają możliwość dodawania własnych recenzji wybranych książek, filmów, [...]