FarAwayFish.com - pośmiertne profile szansą na niezły biznes?
Na odważny, aczkolwiek niecodzienny pomysł wpadł Nick Annets - założyciel serwisu FarAwayFish.com, który pozwala dosłownie wysłać znajomym informacje z grobu. Połączenie delikatnego tematu, jakim jest śmierć z web-dwa-zerowymi profilami ma już w tym roku przynieść twórcy 240 000 funtów przychodu.
Hasłami przewodnimi FAF są słowa Jima Morrisona “You only die once, so you don’t want to miss it!” oraz Roberta Chandleya “Death ends a life, not a relationship”, które świetnie oddają ideę serwisu. Każdy może tutaj za darmo utworzyć własny profil, w którym za pomocą zdjęć, maili, bloga itp. może zaprojektować coś w rodzaju “towarzyskiego testamentu” dla swoich bliskich. Profil będzie oczywiście niedostępny dla nikogo poza autorem do momentu jego śmierci.
Wersja darmowa oferuje utrzymanie profilu przez rok po śmierci, a także wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Istnieje jednak również pakiet płatny (20 funtów rocznie), który znosi większość ograniczeń, a także oferuje darmowy hosting profilu przez 10 lat od momentu tego przykrego w naszym życiu wydarzenia. Oczywiście opłata pobierana jest jedynie za życia użytkownika, lecz po przeniesieniu się na “tamten” świat rodzina zmarłego może za 10 funtów rocznie nadal utrzymywać jego profil.
Zapytacie pewnie “skąd autorzy serwisu będą wiedzieć o naszej śmierci?” - otóż po założeniu konta na FarAwayFish, zostaniemy poproszeni o podanie max. 3 adresów e-mail najbardziej zaufanych osób, które powiadomią FAF o naszym nieszczęściu. Proces weryfikacji prawdziwości tej informacji trwa 18 dni i zakłada on kilka tur maili, mających dać 100% pewności iż zgłoszenie o naszym zgonie nie nastąpiło przypadkowo. Po pomyślnej weryfikacji bliscy, których maile dodaliśmy (nie tylko najbardziej zaufana trójka) otrzymają link do profilu, który przygotowaliśmy za życia.
Wart podkreślenia jest w tym wypadku świetnie przemyślany model biznesowy. Im dłużej żyjemy, tym dłużej płacimy za utrzymanie naszego profilu w bazie FAF. Zyski nie kończą się jednak wraz z momentem śmierci użytkownika, ponieważ jak pisałem wcześniej - bliscy mogą “przedłużyć nasze wirtualne życie” za jedynie 10 funtów.
Serwis na pewno nie powala pod względem wizualnym, jednak nie to jest tutaj najważniejsze. Pomysł wykorzystujący tak delikatną sferę ludzkiego życia, jaką jest śmierć i opierający się na silnym emocjonalnych przeżyciach najbliższych zmarłemu osób jest z pewnością wart uwagi i może okazać się sporym sukcesem.
Tylko co do cholery robi w nazwie wyraz “fish”…? ;)
Oceń ten Start-up!


February 3rd, 2009 at 3:48 pm
Też mnie to ciekawi :)
February 3rd, 2009 at 10:36 pm
Jutro na startups.pl pojawi się 5 takich samych serwisów zrobionych przez polskich studentów:)
February 3rd, 2009 at 10:40 pm
@wwwojtek,
od jakiegoś czasu istnieje podobny projekt - http://wideotestament.pl/ ;)