Czeka nas efekt doktora G?
Tydzień temu firma Gemius opublikowała raport, stworzony we współpracy z serwisami iStore.pl oraz 9sekund.pl, dotyczący zachowań Polaków w płaszczyźnie e-zakupów. Raport napawa optymizmem, ale ostatnie wydarzenia (upadłość sklepu Ulubiony.pl) mogą skutecznie zahamować konsumpcyjny zapał rodaków.
Według danych przedstawionych w szczegółowej analizie poczynań polskich internautów, aż 94% słyszało już o możliwości robienia zakupów przez Internet. Co ciekawe, ponad 60% osób korzystających z Sieci takich zakupów dokonało przynajmniej raz w życiu. Nasza aktywność na tym polu rośnie z miesiąca na miesiąc - blisko 40% z nas deklaruje, że nabywa produkty za pośrednictwem Internetu przynajmniej raz na 30 dni.
Nadal najpopularniejszym miejscem zakupów są aukcje internetowe, które zaopatrują w rozmaite produkty blisko 75% klientów. Sklepy internetowe cieszą się nieco mniejszą popularnością (60%), ale w obydwu przypadkach klienci potwierdzają, że głównym czynnikiem decydującym o wyborze tej drogi kupna jest konkurencyjna - w stosunku do tradycyjnych sklepów - cena. Powód ten wymienia co drugi ankietowany. Wśród najbardziej znanych serwisów aukcyjnych zdecydowanie dominuje Allegro.pl, które wskazało 99% respondentów, a najpopularniejszy e-sklep to Merlin.pl.
Na koniec przechodzimy do kluczowej statystyki - otóż raport pokazuje, że jesteś coraz bardziej ufni internetowej formie zakupów. W poprzednim roku 52% internautów uważało, że robienie zakupów przez Sieć jest ryzykowne. W tym roku twierdzi tak już tylko 46% badanych.
Jest to objaw na pewno pozytywny i należy cieszyć się z tego, że Polacy coraz bardziej przekonują się do internetowej aktywności w różnych dziedzinach życia. Ale czy za rok wynik ten będzie jeszcze lepszy?
W tym miejscu przypomina mi się głośna sprawa znanego transplantologa, doktora Mirosława G, którego sprawa w ubiegłym roku wstrząsnęła całym krajem. Polacy, którzy w tej dziedzinie byli jednymi z najlepszych z dnia na dzień, przez jeden incydent utracili całą swoją reputację, a polska transplantologia zamarła.
Obawiam się, że podobna sytuacja może mieć miejsce w przypadku e-zakupów. W ostatnich dniach głośno było bowiem o sklepie internetowym Ulubiony.pl, który ogłosił upadłość. A jak wiadomo, każde bankructwo wiąże się mniej lub bardziej z nadszarpnięciem zaufania i pogorszeniem opinii na temat tak firmy jak i branży. Dodatkowo metody jakie stosował Ulubiony.pl, czyli brak kontaktu z klientami po wpłaceniu pieniędzy za towar mogą poważnie zagrozić rozwojowi internetowych sklepów w Polsce.
Cała śmierdząca sprawa z Ulubiony.pl może sprawić, że przyszłoroczny raport Gemius, badający polaków-konsumentów będzie dużo mniej optymistyczny, szczególnie pod kątem bezpieczeństwa i ufności w elektroniczną formę zakupów. Obym się mylił.


August 2nd, 2008 at 5:48 pm
To tez zalezy od tego ile osob slyszalo o problemach Ulubiony.pl ale chyba sporo bo w necie mozna bylo o tym przeczytac w wiekszosci serwisow. Wiec faktycznie zaufanie do e-sklepow moze spac…
August 2nd, 2008 at 5:59 pm
Wojtek, “To tez zalezy od tego ile osob slyszalo o problemach Ulubiony.pl” - z osob najbardziej zainteresowanych temtatem zakupow przez neta pewnie zdecydowana wiekszosc niestety :/
Zaufanie do tak ryzykownych i delikatnych spraw, jaka dla polakow dalej sa e-zakupy buduje sie bardzo dlugo.. Szkoda ze teraz kiedy zaczelo sie dziac coraz lepiej, ludzie zaczeli wiecej i czesciej kupowac w sieci, przytrafila sie taka (jak to trafnie Dominik nazwales) “śmierdząca sprawa” ;/
September 4th, 2008 at 7:05 pm
Przy tak dużej ilości miejsca na rynku sklepów internetowych nawet upadek jakiegoś popularnego sklepu nie powinien odbić się na branży. Nie ma jeszcze tak mocnych powiązań kapitałowych oraz chorych modeli biznesowych jak miało to miejsce w okresie krachu dotcomów. Dopiero jak wypracujemy duży rynek sklepów związanych ze sobą kapitałowo możemy mówić o zagrożeniach.
Wystarczy przyjrzeć się temu jak działa allegro. Czy to, że istnieją oszuści powoduje spadek zaufania do serwisu? Nie ponieważ użytkownicy traktują allegro jako platformę dostarczającą narzędzie do świadczenia usług, a nie usługę.
Zresztą świadomość, że odległość pomiędzy dwoma podmiotami w sieci jest stała (nie istnieje) powoduje, że działają tu mechanizmy inne niż w życiu. Załóżmy, że wracasz wieczorem do domu i chcesz zrobić zakupy spożywcze. Będziesz wybierał sklepy na trasie lub w najbliższej okolicy domu. Zrobisz tak ponieważ się śpieszysz. W sieci nie ma pojęcia drogi i odległości w takim ujęciu jak w “realu” zatem nie jesteś skazany na mały wybór. Nie podoba się sklep to idziesz (klikasz) do innego. Czy jeżeli wracajac do domu miałbyś do dyspozycji teleportację to ograniczyłbyś się tylko do sklepów na trasie, czy dowolnie formował trasę?