Quo vadis, YouTube?
Czytam i piszę ostatnio sporo o YouTube i zastanawiam się co tak naprawdę z tym serwisem stanie się w najbliższej przyszłości. Osobiście już dawno przestałem wierzyć w to, że ktokolwiek jest w stanie obrócić ten serwis w rentowny projekt, ale to co dzieje się w ostatnim czasie każe mi myśleć, że YouTube właśnie wykonuje ogromny i nieodwracalny krok w tył.
Jeszcze końcem ubiegłego roku Warner Music zdecydowało się zerwać współpracę z YouTube, w myśl której wytwórnia zamiast prosić o usunięcie materiałów do których posiada prawa autorskie, umieszczała w nich reklamy. Kilka dni później pojawiły się informacje, że za Warner chcą pójść pozostałe duże wytwórnie i na własną rękę stworzyć projekt, który byłby takim Hulu.com dla klipów muzycznych.
W tej chwili nie do końca orientuję się co jeszcze na YouTube pozostało, ale kilka razy próbując znaleźć jakiś klip (nie mam pojęcia która wytwórnia posiada do nich prawa) trafiałem jedynie na nędzne wersje koncertowe, nagrane aparatem w komórce lub wypociny amerykańskich uczniów na szkolnych konkursach talentów.
Dziś na Techcrunch i Mashable pojawiła się informacja, że YouTube idzie jeszcze dalej - tym razem wszystkie klipy, które zawierają nieautoryzowane ścieżki dźwiękowe zostały wyciszone (przykład). W tym kontekście całą swoją wartość stracą na przykład liczne animacje i klipy, tworzone przez użytkowników, a zawierające muzyczny podkład z popularnych kawałków.
![]()
To wszystko wskazuje na to, że YouTube powoli zawraca do swojej pierwotnej formy, kiedy to był skupiskiem niskojakościowych, amatorskich filmów. Nie bardzo widzę też możliwość uniknięcia tego kroku, bo współpraca z wytwórniami z tego co widać urywa się raczej bezpowrotnie, a podobnym praktykom zaczynają podlegać też niektóre materiały o tematyce sportowej i jak widać wszystko, co zawiera niezakontrantraktowaną muzykę. Co gorsza, podobnie sytuacja ma się z materiałami filmowymi i różnego rodzaju zapisami programów telewizyjnych, które coraz częściej możemy oglądać w takich serwisach jak Hulu, więc jestem naprawdę bardzo ciekawy jak potoczą się dalsze losy YouTube, z którego w tej chwili w zasadzie nie mam po co korzystać.


January 14th, 2009 at 5:21 pm
YouTube zawsze kojarzył mi się z nagraniami z komórki, pijanymi ludźmi, śmiejącymi się z czegoś ludźmi i wideoblogami. I niech tak pozostanie. Bardzo dobrze, że wytwórnie odwracają się od giganta: we własnym gronie, bez pośrednictwa YouTube’a, więcej zarobią. Dziwne byłoby raczej, gdyby wszystkie rzuciły się chętnie do współpracy z takim maluchem, jakim jest przy nich YouTube.
Szansą na rentowność YouTube’a jest dopuszczenie do programu revenue sharing wszystkich, którzy produkują jakikolwiek oryginalny kontent, bez przejmowania się, czy pojawia się on raz na pół roku, jak się partnerzy rozliczą z zarobków i czy wideo prezentuje jakiś poziom. Zawsze to lepiej wziąć połowę z kilku centów, niż nic.
January 14th, 2009 at 11:20 pm
być może to jest jakiś sposób na podreperowanie finansów YouTube ale na pewno nie na dłuższą metę… panowie z Google chyba powinni przestać myśleć o YT jako mocarstwowym serwisie z ogromnym potencjałem na kase, a bardziej skupić się na pokryciu kosztów utrzymania serwerów ;)
January 15th, 2009 at 5:51 am
@Dominik:
Przy założeniu, że na YouTubie oglądanych jest dziennie 200.000.000 wideo, a YouTube chciałby zarobić dziennie $3.000.000, czyli dwa razy tyle, ile ponoć wydaje na infrastrukturę, przychód z 1000 odsłon przy podziale 50/50 musiałby wynosić 15$ i to wtedy, gdy reklamy byłby przy każdym wideo lub kanale. Nie wiem, czy przy tylu śmieciowych i porzuconych nagraniach jest to do osiągnięcia. Może jest, bo to w końcu Google: mogą przesunąć lepiej płatne reklamy na swój serwis.
YouTube po prostu nie ma innego wyjścia, jak zachować się tak, jak każde inne medium: musi wprowadzić reklamy. Widzę oczyma wyobraźni bloggera na YouTubie, który mówi: „A teraz przerwa na reklamę!” Bo na tym zarobi.
Rynek reklamy w internetowym wideo będzie dynamicznie rósł, a metody reklamy na pewno się znajdą, bo Flash to więcej możliwości, niż HTML z JavaSciptem. Ktoś tylko musi dać sygnał do rozpoczęcia poszukiwań (mniej niemrawy, niż YouTube’owe AdSense u dołu wideo), a jak nie zrobi tego YouTube, to ubiegną go wytwórnie i stacje, które już zmontowały własne serwisy wideo. W przyszłym roku wydatki na reklamę w internetowych wideo wyniosą prawie 3 miliardy dolarów. Jest o co powalczyć.
Szansą na obcięcie kosztów ciągle może być też P2P sharing.
Być może YouTube pozostanie kolejnym deficytowym serwisem w pakiecie Google. Choć z pewnością najdroższy, po ospałych ruchach Google można wnosić, że ciągle nie jest zbyt drogi.
January 15th, 2009 at 1:29 pm
Mówimy o powrocie do amatorskich nagrań, tymczasem nawet część z nich po wprowadzeniu nowych restrykcji nie będzie mieć racji bytu (jak choćby filmy tancerzy-amatorów z podkładem muzycznym). Stan Schroeder wylistował 5 takich rodzajów filmów, które będą musiały zniknąć lub zamilknąć - http://mashable.com/2009/01/15/youtube-video-muting/
January 15th, 2009 at 3:48 pm
@Dominik:
Fakt, to jest sporo materiałów, ale i tutaj widzę rozwiązanie (niezbyt prawdopodobne, ale zawsze). Otóż gdyby autorzy wideo w poszczególnych krajach zrzeszyli się, mogliby ułożyć się z lokalnymi organizacjami zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi. Co bardziej obrotni, nawet bez zrzeszania się, mogliby odpowiednią dolę odprowadzać. Teraz tego nie robią, bo nie widzą konieczności, a nie dlatego, że nie mają możliwości.
Ponadto usunięcie tych półlegali czyści pole dla tych twórców półprofesjonalnych filmów, którzy robią wszystko sami. YouTube kosztem ilości zyskałby na jakości.
January 16th, 2009 at 9:05 am
Myślicie, że będą pod to (wyciszanie) podlegać nagrania muzyków-amatorów, którzy nagrywając covery puszczają w tle oryginalny kawałek??