Michał Wiśniewski czyta Webowego ;)
A jeśli nie sam Michał, to może chociaż ktoś odpowiedzialny w Naszej-Klasie za dobór celebrities na Śledzika. Dwa tygodnie temu pisałem o deprecjacji pojęcia celebrity i o “martwicy” śledzikowych profili gwiazd. O tym, dlaczego nie ma nic ciekawego w obserwowaniu ich wypocin oraz o braku wyrazistych postaci, które pokazałyby fanom swoją prawdziwą twarz. Nie wiem na ile ta prezentowana przez Michała jest prawdziwa, jednak ktoś wreszcie dostrzegł, że - cytując klasyka - przydałoby się trochę polotu i finezji w tym smutnym jak pizda mieście.
Tym razem będzie krótko i na temat - popularny “Wiśnia” oficjalnie pojawił się na śledziu kilka dni temu. Ze względu na to, że z czystej ciekawości obserwuję wszystkich celebsów (o tym jak “radzą” sobie dotychczasowi w tym wpisie) Michał też trafił do mojej listy śledzonych profili. Muszę szczerze przyznać, że po pierwszych kilku wpisach (niektóre zostały niestety usuniętych z jego konta - nie wiem dlaczego) byłem pozytywnie zaskoczony. Wreszcie czuć było jakikolwiek powiew naturalności, którego nie sposób doświadczyć u Ibisza, a dzisiejszy wpis trafił nawet na strony serwisów plotkarskich.

Mimo, że działalność Wiśniewskiego to zupełnie nie moja bajka (no, może oprócz zainteresowania pokerem ;)), to jednak serce rośnie, kiedy widzi się, że Hołdys na Blipie nie jest jedynym przedstawicielem gatunku gwiazdowatych, rozumiejącym podstawowe zasady działania mikroblogów.
Ciekaw też jestem, czy sposób uprawiania mikroblogingu przez Wiśniewskiego to jego autorski przepis na kontakt z otoczeniem i fanami, czy jednak Nasza-klasa widząc nie-do-końca-udolne zabawy poprzedników postanowiła w jakiś sposób zareagować. Tak czy inaczej, plus dla śledzia - jeśli nie za poinstruowanie to przynajmniej za (wreszcie) trafny dobór osoby.
(Zdjęcie pochodzi z profilu Michała Wiśniewskiego)
Tags: blip, celebrities, michał wiśniewski, mikrobloging, nasza-klasa, śledzik
Tak jak
Taka myśl dopadła mnie wczoraj, gdy spiesząc się do mieszkania na trasie tramwaju natrafiłem na protestującą rzeszę policjantów. Od razu przez myśl przeszła mi sytuacja z dnia wcześniejszego, o której
Dziś rano zauważyłem na Naszej-klasie bardzo interesującą nowość - wyszukiwarkę Google. Możemy za jej pomocą przeszukiwać zarówno zbiory serwisu, jak i całą sieć tak jak robi to właśnie Google. Czy to oznacza, że dla kilku milionów osób internet będzie zaczynać się i kończyć na Naszej-Klasie?
4 listopada ubiegłego roku świat poznał pierwszego w historii “internetowego prezydenta”, który zwycięstwo zawdzięcza w dużej mierze kampanii prowadzonej w sieci.
Ostatnio coraz częściej w moim blipowym kokpicie pojawiają się powiadomienia o dodaniu przez znajomych rozmaitych profili serwisów i blogów. Ja jednak nie czuję jakiejś specjalnej potrzeby subskrybowania tego, co i tak dostaję przez RSS. No, chyba że ktoś wysili się odrobinę bardziej…
Czytam i piszę ostatnio sporo o YouTube i zastanawiam się co tak naprawdę z tym serwisem stanie się w najbliższej przyszłości. Osobiście już dawno przestałem wierzyć w to, że ktokolwiek jest w stanie obrócić ten serwis w rentowny projekt, ale to co dzieje się w ostatnim czasie każe mi myśleć, że YouTube właśnie wykonuje ogromny i nieodwracalny krok w tył.
Być może ktoś z Was miał w ostatnim czasie (no, może nie tak całkiem ostatnim) podobny do mojego problem z czytaniem
Wielka bitwa pod przykrywką jednej słusznej idei rozpoczęta, czyli podziały ponad podziałami.
Nie często zdarza się by serwis zdobył 5 milionów użytkowników i był nieznany takim szperaczom internetu, jak 
